AI10 min czytania

Czy teksty tworzone przez AI trzeba oznaczać? AI Act dla firm

Nie każdy firmowy tekst wsparty AI wymaga etykiety. Wyjaśniam, kiedy obowiązek oznaczenia faktycznie powstaje, co oznacza kontrola człowieka i jak ułożyć prosty proces w firmie.

DS

Falcon Works

Materiał informacyjny - udział AI opisany w nocie
Czy teksty tworzone przez AI trzeba oznaczać? AI Act dla firm

Nie każdy firmowy tekst przygotowany z pomocą AI trzeba oznaczać. Obowiązek po stronie firmy dotyczy węższego przypadku: tekst jest wygenerowany lub zmieniony przez AI, zostaje opublikowany po to, by informować opinię publiczną o sprawie interesu publicznego i nie przeszedł rzeczywistej kontroli człowieka ani kontroli redakcyjnej.

Reguła z art. 50 AI Act obowiązuje od 2 sierpnia 2026 roku. Nie oznacza to jednak, że od tej daty każda oferta, opis produktu, mail czy wpis na blogu musi dostać etykietę „napisane przez AI”. Najpierw trzeba ustalić, jaki to tekst, po co jest publikowany i jak został sprawdzony.

Tu łatwo pomieszać dwa różne obowiązki. Dostawca modelu ma zadbać o techniczne, maszynowo czytelne oznaczenie treści. Firma używająca AI może mieć własny obowiązek widocznego poinformowania odbiorcy. Jedno nie zastępuje drugiego.

Kiedy firma musi oznaczyć tekst z AI

Według oficjalnego FAQ Komisji Europejskiej trzy warunki muszą być spełnione łącznie. Tekst ma być:

  1. opublikowany;
  2. przeznaczony do informowania opinii publicznej;
  3. poświęcony sprawie interesu publicznego.

Komisja wymienia w tym kontekście między innymi politykę, administrację, wymiar sprawiedliwości, prawa podstawowe, bezpieczeństwo publiczne, zdrowie publiczne, ochronę środowiska i bezpieczeństwo konsumentów. Zakres obejmuje również rozwój gospodarczy, finansowy, naukowy czy kulturalny, jeżeli może być ważnym tematem debaty publicznej.

To dość szeroki katalog. Artykuł firmowy o zmianie prawa, bezpieczeństwie konsumentów albo konsekwencjach nowej technologii może w niego wejść. Zwykły opis usługi, instrukcja użycia produktu czy mail do jednego klienta nie stają się automatycznie publikacją o sprawie interesu publicznego tylko dlatego, że powstały z pomocą modelu.

Szybka kwalifikacja typowych przypadków

PrzypadekCzy art. 50(4) automatycznie wymaga etykiety?Co sprawdzić
AI poprawia literówki i gramatykęZwykle nieCzy narzędzie tylko redaguje standardowo, bez istotnej zmiany treści
AI tworzy opis produktu albo reklamęNie z samego faktu użycia AICzy tekst faktycznie informuje opinię publiczną o sprawie interesu publicznego
AI przygotowuje artykuł o nowym prawie, zdrowiu lub bezpieczeństwie konsumentówMoże wymagać etykietyCzy tekst przeszedł merytoryczną kontrolę człowieka i kto bierze odpowiedzialność redakcyjną
AI tworzy publiczny komentarz do ważnego wydarzenia gospodarczegoMoże wymagać etykietyCel publikacji, temat i rzeczywisty poziom kontroli
Człowiek pisze tekst, a AI proponuje nagłówekNie ma jednej odpowiedzi bez kontekstuCzy model tylko wspiera standardową redakcję, czy generuje lub istotnie zmienia przekaz

Ta tabela nie zastępuje oceny konkretnego przypadku. Pokazuje za to, dlaczego pytanie „czy użyliśmy AI?” jest za proste. Ważniejsze brzmi: „jaką rolę AI odegrało w treści i co zrobiliśmy przed publikacją?”.

Kontrola człowieka to nie kliknięcie „wygląda dobrze”

AI Act przewiduje wyjątek od obowiązku oznaczania tekstu, jeżeli treść przeszła kontrolę człowieka lub kontrolę redakcyjną, a osoba albo organizacja ponosi odpowiedzialność redakcyjną za publikację.

Oficjalne wyjaśnienia Komisji stawiają tu konkretny próg. Human review oznacza świadome zbadanie treści przez człowieka, który ma odpowiednią wiedzę i profesjonalny osąd w danym temacie. Kontrola redakcyjna wymaga natomiast realnej możliwości zaakceptowania, zmiany albo odrzucenia tekstu z powodów merytorycznych. Wchodzi w to sprawdzanie faktów i wiarygodności źródeł.

Samo poprawienie przecinków, sprawdzenie formatowania albo szybkie przeczytanie tekstu nie wystarcza. Nie wystarczy też automatyczny system, nawet bardzo rozbudowany. Model sprawdzający inny model nadal nie jest osobą fizyczną.

To ważne w firmach, które mają już kilka warstw automatycznej kontroli. Takie bramki potrafią wykryć brak źródła, niespójność, ryzykowną obietnicę czy zmianę sensu. Są przydatne. Nie należy jednak opisywać ich jako prawnej kontroli człowieka, jeżeli człowiek faktycznie nie zbadał materiału.

Dwa obowiązki, które firmy najczęściej mieszają

1. Oznaczenie techniczne po stronie dostawcy

Art. 50(2) nakłada na dostawców systemów generujących tekst, obrazy, dźwięk lub wideo obowiązek projektowania ich tak, aby wygenerowane lub zmienione treści były oznaczane w formacie maszynowo czytelnym i możliwe do wykrycia.

To warstwa techniczna. Może działać niewidocznie dla czytelnika.

OpenAI opisało 5 października 2026 roku własne podejście do znakowania tekstu. Firma udostępniła opcjonalne watermarking API dla wybranych modeli i zapowiedziała stopniowe dodawanie niewidocznego znaku do kwalifikujących się wyników ChatGPT i Codex w Unii Europejskiej.

Sam watermark nie rozstrzyga jednak, kto napisał tekst, ile wniósł człowiek, czy treść jest prawdziwa ani czy widoczne ujawnienie było wymagane. OpenAI wprost wskazuje też ryzyko wyników fałszywie dodatnich i fałszywie ujemnych oraz osłabianie sygnału po redakcji tekstu.

2. Widoczna informacja po stronie firmy

Jeżeli firma publikuje bez wymaganej kontroli tekst objęty art. 50(4), odbiorca musi dostać jasną informację, że treść została sztucznie wygenerowana lub zmieniona.

Nie liczyłbym na to, że niewidoczny sygnał dostawcy „załatwia temat”. Komisja wyraźnie rozdziela oznaczenie maszynowe od ujawnienia zrozumiałego dla człowieka.

Prosta nota może brzmieć tak:

> Ten materiał został wygenerowany lub zmieniony z wykorzystaniem systemu AI. Przed publikacją nie przeszedł merytorycznej kontroli człowieka.

Jeżeli tekst przeszedł realną kontrolę, firma powinna umieć pokazać jej przebieg wewnętrznie: kto sprawdził treść, jakie źródła zweryfikował, co zmienił i kto zatwierdził publikację. Sama linijka w procedurze nie jest dowodem wykonania kontroli.

Co oznacza „standardowa redakcja”

Komisja zaznacza, że obowiązek technicznego oznaczania po stronie dostawcy nie obejmuje sytuacji, w których system AI pełni funkcję pomocniczą przy standardowej redakcji. W praktyce znaczenie ma skala ingerencji.

Poprawa literówek, interpunkcji albo układu zdań bez zmiany sensu jest czymś innym niż dopisanie argumentów, stworzenie całych sekcji, zmiana wniosków czy przebudowa przekazu. Granica nie zawsze będzie idealnie ostra, dlatego warto zapisywać rolę narzędzia już podczas pracy, a nie odtwarzać ją po publikacji.

Nie budowałbym też procesu na pytaniu, czy odbiorca „i tak się domyśli”. Wyjątek oczywistości dotyczy między innymi bezpośredniej interakcji z systemem AI. Dla publicznego tekstu o sprawie interesu publicznego firma powinna przejść osobną kwalifikację z art. 50(4).

Prosty proces dla małej firmy

Nie potrzeba od razu rozbudowanego działu compliance. Potrzeba za to kilku decyzji, które da się później odtworzyć.

Krok 1. Zapisz rolę AI

Przy każdym materiale oznacz, czy AI:

  • poprawiało wyłącznie język i format;
  • proponowało fragmenty;
  • wygenerowało większość tekstu;
  • istotnie zmieniło znaczenie, argumenty albo wnioski.

Krok 2. Oceń cel i temat publikacji

Sprawdź, czy tekst jest publiczny, informacyjny i dotyczy sprawy interesu publicznego. Jeżeli jeden z tych warunków nie zachodzi, obowiązek z art. 50(4) nie powstaje na tej podstawie. Nadal mogą mieć znaczenie inne przepisy, umowy z klientem albo zasady platformy.

Krok 3. Wybierz jedną z dwóch ścieżek

Pierwsza ścieżka to merytoryczna kontrola człowieka: właściwa osoba sprawdza sens, fakty i źródła, może odrzucić tekst i bierze odpowiedzialność redakcyjną.

Druga ścieżka to jasne oznaczenie udziału AI. Ta opcja jest uczciwsza niż udawanie, że automatyczna checklista była recenzją człowieka.

Krok 4. Zachowaj dowód

Wystarczy prosty rejestr zawierający:

  • wersję tekstu i datę;
  • użyte narzędzie oraz jego rolę;
  • osobę sprawdzającą i zakres kontroli albo treść użytej etykiety;
  • źródła kluczowych twierdzeń;
  • osobę lub organizację odpowiedzialną za publikację.

Krok 5. Nie mieszaj tego z chatbotem i deepfakiem

Chatbot rozmawiający bezpośrednio z klientem podlega osobnej regule informowania o interakcji z AI. Deepfake obrazu, dźwięku lub wideo również ma własne zasady ujawnienia. Jedna firmowa polityka powinna rozróżniać te sytuacje, zamiast wrzucać je do ogólnej kategorii „content z AI”.

Co zrobić dzisiaj

Najpierw przejrzyj publiczne treści o prawie, zdrowiu, bezpieczeństwie, finansach i ważnych zmianach gospodarczych. Przy każdej odpowiedz na cztery pytania:

  1. Czy AI wygenerowało lub istotnie zmieniło tekst?
  2. Czy publikacja ma informować opinię publiczną o sprawie interesu publicznego?
  3. Czy konkretny człowiek sprawdził treść merytorycznie, źródło po źródle?
  4. Czy wiadomo, kto może tekst zaakceptować, poprawić lub odrzucić i kto odpowiada za publikację?

Jeżeli odpowiedź na dwa ostatnie pytania brzmi „nie”, widoczne oznaczenie jest bezpieczniejszą ścieżką niż dopisywanie po fakcie, że „ktoś przecież spojrzał”. Przy materiale wysokiego ryzyka warto dodatkowo skonsultować konkretny przypadek z prawnikiem.

FAQ: oznaczanie tekstów tworzonych przez AI

Czy każdy tekst napisany z ChatGPT trzeba oznaczyć?

Nie. Art. 50(4) dotyczy opublikowanego tekstu wygenerowanego lub zmienionego przez AI, którego celem jest informowanie opinii publicznej o sprawie interesu publicznego. Znaczenie ma też to, czy tekst przeszedł merytoryczną kontrolę człowieka lub kontrolę redakcyjną.

Czy opis produktu wygenerowany przez AI wymaga etykiety?

Nie z samego faktu użycia AI. Trzeba ocenić cel i temat publikacji. Opis sprzedażowy nie jest automatycznie tekstem o sprawie interesu publicznego, choć nadal podlega między innymi zasadom rzetelnej komunikacji z konsumentem.

Czy automatyczny fact-check zastępuje kontrolę człowieka?

Nie. Może być ważną warstwą jakości, ale oficjalne wyjaśnienia Komisji mówią o kontroli wykonanej przez osobę fizyczną z odpowiednią wiedzą i osądem. Automatyczna bramka nie staje się przez to human review.

Czy wystarczy watermark dodany przez dostawcę modelu?

Nie należy tak zakładać. Maszynowo czytelne oznaczenie po stronie dostawcy i widoczna informacja po stronie firmy to dwa różne mechanizmy. Watermark nie potwierdza też prawdziwości tekstu ani zakresu pracy człowieka.

Od kiedy stosuje się art. 50 AI Act?

Od 2 sierpnia 2026 roku. Komisja wyjaśnia, że treści wygenerowanych przed tą datą nie trzeba oznaczać wstecznie na podstawie tego przepisu.

Nota o sposobie przygotowania

Ten artykuł powstał z wykorzystaniem narzędzi AI i przeszedł automatyczne kontrole źródeł, spójności oraz języka. Nie przeszedł indywidualnej recenzji prawnej człowieka. Jest materiałem informacyjnym, nie poradą prawną.

Źródła

DS

Damian Sokół

Konsultant AI & automatyzacji | Falcon Works

7 lat doświadczenia w zarządzaniu firmą, procesami i ludźmi. Pomagam właścicielom firm usprawniać procesy i odzyskiwać czas na rozwój biznesu.

Chcesz usprawnić procesy w swojej firmie?

Opisz swój problem - zaproponuję konkretne rozwiązanie dopasowane do Twojej sytuacji.

Opisz swój problem

Udostępnij artykuł:

Powiązane artykuły